Z bloga fotografa

PARAMI NIE ZAWSZE JEST PRZYJEMNIE...

Dodano: 30 listopad 2017 r.
PARAMI NIE ZAWSZE JEST PRZYJEMNIE...
Z ulgą żegnam listopad. Jak co roku wpisał się brzydką czcionką w moje zdrowie. To, że jedna złamana i unieruchomiona w gipsie na 10 tygodni noga w domu generuje potworne trudności, okazało się za mało. Doszło do tego moje zapalenie krtani, przy którym szczekałam całe noce jak mały szczeniak i od razu po pozbyciu się uciążliwego kaszlu "wypadł mi dysk" - czyli odjęło mi władzę w całym ciele i umyśle też. Ból był tak przepotwornie okrutny, że nie pozwalał nawet oddychać i nikomu... nawet kobiecie, która przyszłaby na bal u królowej w identycznej jak moja sukience - takiej sytuacji nie życzę! Zastrzyki, leki i cztery ściany... to mój obecny świat. Doskonale wiem jak czuje się lew, król puszczy zamknięty w ZOO. Szczęście w nieszczęściu było takie, że wyżalając się córce prosto z mojego łoża boleści, w ciągu minuty podjęła decyzję, po kwadransie miała kupiony bilet a godzinę później była w drodze na lubelskie lotnisko. To fantastyczne, że mój rodzinny Lublin jest tak dobrze skomunikowany ze światem. Dało to konkretne korzyści tu i teraz, bo bez przesiadek po dwóch godzinach lotu mogłam ucałować Dzieciątko i... spokojnie dochodzić do zdrowia. A z kalendarza na przyszły rok usunę cały ten jesienny miesiąc... (obok zdjęcie mojej jedynej aktywności, jaka jest mi obecnie dostępna, czyli #cofeetime)




Prosimy wypełnić wszystkie pola formularza

CAPTCHA Image





Dodane komentarze
  Dodano: 0 komentarzy

© 2017 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive