Z bloga fotografa

MEDIOLAN JEST MĘŻCZYZNĄ

Dodano: 10 czerwiec 2017 r.
MEDIOLAN JEST MĘŻCZYZNĄ
Wsiadałam do samolotu z potwornym bólem głowy. Chyba to wypadkowa 6 tygodni w ciągłej podróży, niedospanie, ciągłe zmiany miejsca, starty i lądowania, których się tak bardzo boję a do tego mnóstwo małych codzienności wypełniających głowę. Czuję całą sobą, że potrzebuję odpoczynku, takiego zwykłego pomieszkania w domu. Troszkę tego było: Francja od oceanu do morza śródziemnego, później od razu Portugalia... a trzy dni temu powrót z południowej Ukrainy. Z miejsca, gdzie ludzie żyją za 25 euro miesięcznie. Po tych doznaniach Mediolan jawi się jako inna planeta. Chociaż, jedno je łączy... Otóż w Odessie zaczął rozmawiać ze mną starszy pan. Stwierdził, że to nie wypada, żeby kobieta chodziła w "takich" butach. Miałam na stopach wygodne adidasy, świetne do eksploracji miasta z nierównymi chodnikami ale on uznał, że musi zwrócić mi uwagę, co powinno zaowocować wymianą ciężkich butków na zgrabne sandałki na obcasie. Świetne też do Mediolanu. I faktycznie ukraińskie kobiety od rana paradowały ubrane i umalowane tak, jakby za moment szły na całonocne party. Natomiast w Mediolanie Kobiety zachwycają całą sobą. Jedwabne sukienki i piękne szpilki noszą z taką gracją , że nawet ja-kobieta musiałam się za nimi oglądać. Uwielbiam mieć tyle czasu, żeby się nie spieszyć, żeby nie zwiedzać, tylko chłonąć całą sobą tkankę miasta... ten ruch uliczny, który niczym krwiobieg wypełnia ulice, pulsuje w upalnym szczycie zwalniając dopiero nad ranem gdy robi się nieco chłodniej. Siadam w kawiarni jak najbliżej ulicy, z lampką wina, która jest moim pretekstem i tarczą za którą się chronię, by bezwstydnie przypatrywać się innym. Przyjeżdżam tu co kilka lat od bardzo dawna, Mediolan był na czele miast w których mogłabym zamieszkać, ale teraz nie jestem już tak tego pewna. Bardzo się zunifikował, zatraca dość szybko swoje charakterystyczne cechy. Dawniej był dla mnie synonimem eleganckiego mężczyzny w fantastycznie skrojonym garniturze i błękitnej koszuli. Teraz przybiera twarz zmęczonego, zagonionego imigranta usiłującego sprzedać mi na ulicy cokolwiek: obrazki, kolorowe nitki na rękę, okulary, chustki czy podrabiane torebki. Od świtu do północy jestem zaczepiana, zagadywana i poszturchiwana. Nie lubię tego, choć w pewnym stopniu rozumiem...ale przez to coraz mniej mam miłości do miasta...coraz bardziej tęsknię do Warszawy.




Prosimy wypełnić wszystkie pola formularza

CAPTCHA Image





Dodane komentarze
  Dodano: 0 komentarzy

© 2017 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive