Z bloga fotografa

Z DZIECKIEM DO LIZBONY...

Dodano: 12 maj 2017 r.
Z DZIECKIEM DO LIZBONY...
Przez całą podróż po Francji zamartwiałam się, jakąś potencjalną przeszkodą, która mogłaby opóźnić mi dojazd do domu. Powrót zaplanowany na niedzielny wieczór powodował stres, bo już o 7.00 rano w poniedziałek powinnam siedzieć w samolocie do Portugalii... I siedzę...oddycham głęboko przed startem. W głowie dawne strachy sprzed trzydziestu lat. Potworne turbulencje, po których trauma pozostała mi do dzisiaj. Przez wiele lat nie latałam, przez co moje podróże były mocno czasochłonne i męczące, ale od kilku lat po prostu nie mam wyjścia. Nie mam tyle czasu, żeby spokojnie jechać samochodem. W czasie lotu zwykle gram w różne głupie gierki na komórce, żeby tylko nie myśleć i przyspieszyć czas... Po chłodnym, deszczowym poranku w Brukseli, Lizbona wita mnie upałem. Uwielbiam lotniska, gdzie można niemal z płyty lotniska odjechać metrem. Szybciutko kryję się w tunelach i za chwilę przesiadam do najsłynniejszego tramwaju 28, który dowiezie mnie do hotelu. Bardzo chciałam mieszkać w sercu Alfamy, wychodzić wprost w plątaninę uliczek wijących się po wzgórzu. Obserwować przeciskające się na zakrętach starutkie żółte tramwaje... i wszystko jest tak, jak sobie wymarzyłam. Teraz tylko spacerując, czekam na córkę, która przyleci popołudniowym lotem z Warszawy. Uwielbiam te nasze babskie wypady. Fajnie mieć już dorosłe, samodzielne dziecko... Siedząc nad kawą na Praca do Comercio łapię się na myśli, że jestem tak szczęśliwa, że sama sobie zazdroszczę :))




Prosimy wypełnić wszystkie pola formularza

CAPTCHA Image





Dodane komentarze
  Dodano: 0 komentarzy

© 2017 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive