Z bloga fotografa

BOSO PO LODOWATEJ WODZIE CZYLI ... CZEGO SIE NIE ROBI DLA DOBRYCH ZDJĘĆ

Dodano: 29 luty 2016 r.
BOSO PO LODOWATEJ WODZIE CZYLI ... CZEGO SIE NIE ROBI DLA DOBRYCH ZDJĘĆ
W Mont St Michel są różne atrakcje, ale jedna jest wyjątkowa do bólu...dosłownie...do bólu z zimna. Jak w wielu takich miejscach, organizowane niecodzienne wycieczki z przewodnikiem. Tu też i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na wycieczkę na lagunę w czasie odpływu idzie się BEZ BUTÓW... nie jest ważne czy to czerwiec, czy owiewający lodowatym wiatrem luty, tak jak dzisiaj. Przy temperaturze +4, wszyscy uczestnicy z pewną dozą nieśmiałości podwijają spodnie za kolana, pozbywają się obuwia w zamian za piankowe skarpetki rozdawane przez przewodniczkę. Po prostu kalosze są zbyt krótkie a woda, przez którą się przechodzi zbyt głęboka. Ważnym aspektem są mady pozostawione przez odpływ, które niechętnie oddają raz złapane buty ich właścicielom wciągając je zachłannie głębiej i głębiej. Victoria - przesympatyczna przewodniczka poszła jeszcze dalej... jako, że laguna obfituje w ruchome piaski, obserwowaliśmy unikalny pokaz zatapiania i uwalniania się z tych niebezpiecznych miejsc. Na naszych oczach pozwoliła się pochłonąć piaskom do końca ud i udzielając instruktażu demonstrowała sposób uwolnienia się z zasysającego bagna. Nie jest to proste... Nie było również proste uwalnianie zimną wodą stóp i łydek z błota madowego po powrocie na suchy ląd. Przeżycie niezapomniane...:)




Prosimy wypełnić wszystkie pola formularza

CAPTCHA Image





Dodane komentarze
  Dodano: 0 komentarzy

© 2018 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive