WITAM W MOJEJ GALERII

Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze  zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości                 Henri Cartier-Bresson

 


Normandia Nowinki Nowinki Chillout Veneto Chillout Lubelszczyzna Nowinki Nowinki Toskania
Z bloga fotografa
2 grudzień 2018 r.
KOMEDIA W DWÓCH ODSŁONACH
Nowa świecka tradycja nam się pojawiła i póki co, ma się nadspodziewanie dobrze. Od powrotu do Kraju, staramy się wszystkie ważne dni celebrować w teatrze, nadrabiając stracone lata bliskości z rodzimą kulturą. Nie jest to tak spektakularne jak urodzinowo-imieninowo-rocznicowe wycieczki, które były naszym udziałem przez kilka lat emigracji, ale z braku urlopu na żądanie wykiełkował miły zamiennik mający świetne rokowania. Dwa tygodnie temu śmialiśmy się do łez w Capitolu, podziwiając fantastyczny talent komediowy Katarzyny Skrzyneckiej w hitowym: "Kiedy kota nie ma..." a wczoraj oklaskiwaliśmy "Interes życia" Marcii Kash i Douglasa E. Hughes w żoliborskim teatrze Komedia. Formuła rodem z filmu Billy Wildera Pół żartem, pół serio. Jest wszystko, co być powinno, tajemnice, nadzy modele, seksowna bielizna, szampan, przebieranki i zwroty akcji. Intrygi choć bardzo przejrzyste śmieszą, panowie udają panie biegając w szpilkach i peniuarach a wszystko dość dynamicznie zdąża do szczęśliwego finału. Ale to nie spektakl, lecz druga część - wokalna była absolutnym gwoździem wieczoru. "Najlepsze z najlepszych" - czyli podróż sentymentalna poprzez najwspanialsze piosenki lat 50-80-tych. Monika Rowińska, Iwona Loranc, Tomasz Dutkiewicz, Mariusz Totoszko i znany z musicalu Grease, fantastyczny Jakub Szydłowski przeprowadzili nas przez te lata śpiewająco. Półtorej godziny uśmiech zachwytu nie schodził mi z twarzy, hit gonił hit, mózg pracował szalenie, usiłując przypomnieć sobie wszystkich piosenkarzy oryginalnie wykonujących utwory. Dobra zabawa gwarantująca boskie samopoczucie na dużo dłużej niż sam czas spektaklu, tym bardziej, że udało się zaparkować tuż pod teatrem, co w obliczu mrozu i przenikliwego zimna miało kluczowe znaczenie...:)
16 listopad 2018 r.
TYTUS BRZOZOWSKI I JEGO BAJKOWE MIASTA
Z wernisażu wróciłam późnym wieczorem oczarowana bajkowością prac Artysty ale przede wszystkim Jego niezwykle drobiazgowym i profesjonalnym podejściem do własnej twórczości. Akwarele z magiczną Warszawą pokochałam od pierwszego wejrzenia już wiele lat temu i już długo, z uśmiechem zachwytu obserwuję dojrzewanie Artysty, jego trendy w doborze kolorów, tematów, istotnych drobiazgów i fragmentów miasta, jakimi się zajmuje. Jako bardzo zdolny architekt-artysta, Tytus Brzozowski fantastycznie bawi się urbanistyką, zabudowuje place, wplata nowe, szklane domy w przedwojenną tkankę miasta, wizualizuje prognozowane panoramy. Miesza epoki i style, absorbuje kolorami a jego prace emanują niesamowicie pozytywną energią. Coś, co mnie nieustannie oczarowuje, to zadziwiający mariaż wiernego odwzorowania architektonicznych detali z dużą dozą surrealizmu. Wystawa potrwa do 12 stycznia 2019 w GALERII PROM na Saskiej Kępie i jest to od wczoraj obowiązkowy punkt do odwiedzenia na mapie warszawskich wydarzeń.

© 2018 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive