WITAM W MOJEJ GALERII

Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze  zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości                 Henri Cartier-Bresson

 


Normandia Chillout Chillout Veneto Toskania Nowinki Nowinki W PRZESTRZENI / IN THE SPACE Nowinki Nowinki
Z bloga fotografa
2 wrzesień 2018 r.
ROLKE I MILLER - RÓŻNE WSPOMNIENIA PRZESZŁOŚCI
Ostatnia sobota wakacji, moich czteroletnich wakacji. Gdyby ktoś mnie zapytał co robić przez wolne trzy godziny w Paryżu, dałabym mu kilkanaście propozycji z dokładnym opisem i dojazdem. Okazuje się, że francuską stolicę znam dużo lepiej niż własną. Postanowiłam to zmienić. Pierwszy adres wpisany w GPS, to Katowicka. Spokojna, jednokierunkowa ulica z willami sugerującymi dawną świetność. Francusko brzmiąca Galeria LE GUERN mieści się w prywatnym domu. W dwóch pokojach na parterze wisi ostatnia wystawa Tadeusza Rolke - BĘDZIE DOBRZE. Zakamarki i detale starej, warszawskiej Pragi, miejsca, które ostatnio znikają w rękach deweloperów i ekip budowlanych szybciej, niż byśmy tego chcieli. Wystawa może nie odkrywcza, czy wybitna, ale warta obejrzenia. W ogrodzie, w cieniu wysokich drzew Autor popijał poranną kawę rozmawiając z przyjaciółmi i wielbicielami. Letni, niespieszny poranek sączył się na Saskiej Kępie, w cudowny sposób rezerwując sobie miejsce wśród tych niezapomnianych. Druga wystawa była diametralnie inna. Krzysztof Miller - rok 1989 w Domu Spotkań z Historią na Karowej. Ryszard Kapuściński napisał o Nim tak: "artyzm Krzysztofa Millera, jego wyczulona wrażliwość i profesjonalne mistrzostwo, dały tym zdjęciom dodatkową, symboliczną wartość (...) zdjęcia Krzysztofa Millera są jednym, z ważniejszych osiągnięć współczesnej fotografii" Cóż można dodać do słów Mistrza? Może tylko to, że patrząc na zdjęcia i słuchając przygotowanych materiałów wróciłam do czasów studenckich. Polityczne wydarzenia roku1989 zapisały się również w mojej pamięci. Odżyły, gdy patrzyłam na zcjęcia, jak się okazało - kolegi ze studiów, bo mało kto wie, że był studentem AWF, szesnastokrotnym mistrzem Polski w skokach do wody. Nie pamiętam go z tamtych czasów, zapewne bardzo rzadko bywał na uczelni, za to dzięki Niemu, ja dzisiaj cofnęłam się o trzydzieści lat. Też byłam na Placu Dzierżyńskiego (obecnie Bankowym) gdy w czasie demontażu pomnika, Dzierżyńskiemu oderwał się tułów i jego głowa zawisła na sznurze. To była jakby publiczna egzekucja, na oczach tłumów, drobne zadośćuczynienie i rekompensata za jego potworności. Różnica pomiędzy mną a Millerem była taka, że ja byłam za plecami mas ludzi, w setnym rzędzie, natomiast On był w pierwszym. Jego koledzy-fotoreporterzy wspominają, że był moment, który wpisał się w historię kraju. Przed chwilą Dzierżyński królował na placu a moment później, jego roztrzaskana podobizna z pętlą na szyi odjeżdżała ciężarówką z górującym nad nim Krzysztofem Millerem, który wskoczył na nią z nieodłącznym aparatem. Człowiek- SYMBOL!
22 sierpień 2018 r.
RECENZJA WYSTAWY ZDJĘĆ MAŁGORZATY CHOMONT
Bałam się, że po kilkuletniej emigracji i przeprowadzkach, polski świat fotograficzny o mnie zapomniał i już nigdy nie będzie mi dane robić tego, co uwielbiam, czyli zajmować się wszystkim, co związane jest z organizacją wystaw fotografii. Ucieszyła się moja dusza, gdy w piątkowe popołudnie otrzymałam telefon od fantastycznej, uzdolnionej Poetki-Fotografki Małgosi Chomont, która zadzwoniła z prośbą o recenzję jej kolejnej wystawy. Było to dla mnie jak powrót do żywych po długim niebycie. Bladym świtem pisałam na małym ekraniku impresje, które przychodziły mi do głowy wraz ze wstawaniem słońca. Patrzyłam na Jej pejzaże muśnięte światłem niby pędzlem ze świetlistą farbą, czasem mroczne i groźne a czasem emanujące niebiańskim spokojem. "W DRODZE" - MAŁGORZATA CHOMONT - Wolskie Centrum Kultury przy ul. Młynarskiej 35A w Warszawie, 08.09.2018 r. godz. 19.00 "Droga snująca się w nieskończoność, raz oblana słońcem, to zaś gubiąca się w cieniach. Innym razem zwija się beztrosko, by bez zapowiedzi wyciągnąć się jak kot, który za długo w zwiniętej pozycji leży" Tym cytatem z eseju Małgorzaty Chomont, niczym Alicja w Krainie Czarów, przechodzimy przez magiczną granicę, nagle znajdując się w świecie przesyconym pięknem krajobrazów i nastrojowych kolorów. Artystka posiada unikalny dar łączenia różnych dziedzin Sztuki. Prowadzi nas tak, że niepostrzeżenie przemierzamy obszary łączące poezję z obrazem. Dzięki niej wkraczamy w świat, w którym nawet chmury z Jej zdjęć zdają się tworzyć niepowtarzalny spektakl, otwierając się ufnie, oddają światło, potrzebne do stworzenia nowego dzieła. Układając słowa, dokładnie wie, jak poprowadzić naszą wyobraźnię przez meandry bodźców, abyśmy mogli poczuć się częścią świata zatrzymanego migawką i w efekcie zachwycić na zawsze. Znamiennym jest fakt, iż przechodząc wzdłuż serii zdjęć, nasze oczekiwanie i zaciekawienie intensyfikuje się. Zaspokajane jest na moment, gdy kontemplujemy jedno i wzrasta przed każdym następnym. Wędrując szlakiem nakreślonym przez Autorkę, podziwiamy ulotne chwile, razem z Nią budzimy się świtem na wąskiej grani wśród chmur, otula nas mgła, fale Roztocza czy wieczorny blask pełni księżyca, razem z Nią nieustannie znajdujemy się W DRODZE... Barbara Wilczyńska Michałowska Mam nadzieję, że zaciekawiłam i spotkamy się na wernisażu .:)

© 2018 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive