WITAM W MOJEJ GALERII

Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze  zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości                 Henri Cartier-Bresson

 


Normandia Nowinki Veneto Nowinki Nowinki Toskania Chillout Nowinki Chillout W PRZESTRZENI / IN THE SPACE
Z bloga fotografa
14 grudzień 2017 r.
FUTURYSTYCZNA DELTA... CZYLI ORTOPEDIA W BRUKSELI
Nowo otwarta ogromna klinika Delta w Brukseli na zdjęciach google ma kształt rozwiniętego kwiatu. Jest nowoczesna, symetryczna i wielowarstwowa. Dużo gorzej wygląda to wszystko w naturze: parking głęboko podziemny jest jak bunkier atomowy albo przeciekająca łódź podwodna, do tego wcale nie pod kliniką ale kawał drogi od niej... Poza wrażeniami estetycznymi robi się tylko coraz gorzej: nikt nic nie wie, kilometry korytarzy, dwie windy, znowu kilometry korytarzy, zakręty, znowu nikt nic nie wie i znowu windy, korytarze, zaułki...poczekalnia D1, D4, C3 i inne nic nie mówiące numerko-literki. Tyle trzeba przejść o kulach na ortopedię, żeby zdjąć gips. Podobne trudności wystąpiły, gdy chciałam zrobić zdjęcie schodom na środku kliniki. Nie obyło się bez dozy ekwilibrystyki, ponieważ trzymałam dwa płaszcze, szalik, dużą-damską-torebkę, plik szpitalnych dokumentów i naklejek, więc z tym wszystkim nierównomiernie pozawieszanym na rękach, usiłowałam dodatkowo utrzymać ajfona i którymś palcem dotknąć kółka robiącego zdjęcie bo zachwyciła mnie ta geometria, tak nieoczywista i nieoczekiwana w tym miejscu...
12 grudzień 2017 r.
ZIMOWY ARMAGEDON
Z tą belgijską zimą to ściema! Sypie śnieg, przez godzinę, nawet go widać na ulicach bo wszyscy chodzą z komórkami uwieczniając to dziwo... Ale ten śnieg, to nie śnieg taki normalny, jaki wszyscy znamy. To jakaś atrapa napompowana żrącą wodą. Po piętnastu minutach, w moich polskich nieprzemakalnych śniegowcach chlupała woda po kostki. Na ulicach i placach przechodnie rozdeptali wszystko co białe a auta wyślizgały wodną maź na idealne lodowisko. Na letnich oponach nikt nie mógł podjechać pod 1% stromiznę. Gdy wracałam po godzinie do domu, panował względny spokój. Samochody, które stały wcześniej, stały dalej w równym rządku, czekając na odwilż. A ta już właściwie cały czas jest, bo pomimo śniegu, jest +5. Za to dantejskie sceny dalej rozgrywały się w mieście, ponieważ zamknęli wszystkie tunele i na lotnisku, gdzie pasażerowie nie mogli odlecieć od świtu do nocy przez niewielki, belgijski opad mokrego śniegu. Dały się zaobserwować śmieszne rzeczy jak odśnieżanie białej czapki na wielkiej tesli kartką papieru albo kartą kredytową, zamiatanie wody pośniegowej na ulicach i przystankach miotłami i lepienie 30 centymetrowego bałwanka ze śniegu, zmieszanego w połowie z psimi kupami. Bieli na ulicach za chwilę już nie było, ale pretekst do nic-nierobienia u wszelkich służb pozostał. W taki dzień najlepiej jednak posiedzieć na własnej kanapie sącząc herbatkę, albo jeszcze lepiej wino czekając na lato.

© 2017 - Barbara Wilczynska Blog  |  Mapa strony  |  Poleć stronę Portfolio Albumio.pl   |   Realizacja: Marcom Interactive